W dzisiejszym wpisie na blogu chcemy zaprezentować skrót tekstu Ireny Waleckiej – wielokrotnie cytowana na łamach bloga, Kierownik Kliniki Dermatologii, Konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie dermatologii i wenerologii. Tekst opublikowany pierwotnie w czasopiśmie Świat Lekarza (2026/09/08) porusza istotne kwestie w kontekście zachowania ciągłości leczenia biologicznego a kondycji finansowych placówek MFZ. Zapraszamy do czytania i komentowania.
W ochronie zdrowia coraz częściej rozmawiamy o liczbach, których skala może przytłaczać: deficycie finansowym Narodowego Funduszu Zdrowia, nierozliczonych nadwykonaniach, rosnącym zadłużeniu szpitali, kosztach wynagrodzeń, cenach energii, presji płacowej i konieczności reorganizacji systemu. (…) Problem zaczyna się wtedy, gdy konsekwencje systemowej niewydolności finansowej przenoszone są na pacjenta – zwłaszcza z chorobą przewlekłą, który dzięki nowoczesnemu leczeniu osiągnął jej kontrolę. W dermatologii dotyczy to m.in. osób leczonych biologicznie z powodu łuszczycy plackowatej, łuszczycowego zapalenia stawów, atopowego zapalenia skóry, ropnego zapalenia apokrynowych gruczołów potowych, przewlekłej pokrzywki spontanicznej czy łysienia plackowatego.
Dla wielu z pacjentów terapia biologiczna nie jest innowacją rozumianą jako odległy, technologiczny luksus – jest codzienną różnicą między życiem podporządkowanym chorobie a powrotem do pracy, spokojnego snu, relacji, aktywności fizycznej i zwykłego funkcjonowania bez wstydu, bólu czy świądu. Dzięki niej chory z ciężką łuszczycą może po latach unikania ludzi wrócić do pracy bez potrzeby ukrywania rąk i skóry. Osoba z atopowym zapaleniem skóry może pierwszy raz od dawna przespać całą noc bez bólu i świądu. Pacjent z łuszczycowym zapaleniem stawów może ponownie korzystać ze schodów, chodzić na dłuższe spacery i wykonywać podstawowe obowiązki. W tych sytuacjach regularność leczenia nie jest dodatkiem do terapii – jest jednym z jej warunków.
Dlatego trzeba powiedzieć jasno: problemy NFZ z płatnościami i problemy szpitali z płynnością finansową nie mogą prowadzić do arbitralnego przerywania ani opóźniania klinicznie uzasadnionego leczenia biologicznego. (…) Jeżeli (pacjent) dowiaduje się, że podanie leku zostanie przesunięte w czasie, że ośrodek „ma ograniczenia”, że trzeba „poczekać na decyzję finansową” albo że nie ma możliwości zakwalifikowania się, słyszy w rzeczywistości coś znacznie poważniejszego: jego zdrowie zależy nie od wskazań klinicznych, lecz od księgowości systemu. To odwrócenie właściwego porządku. Płatnik publiczny, świadczeniodawca i administracja mają organizować system wokół potrzeb chorego. Pacjent nie powinien dostosowywać przebiegu swojej choroby do kalendarza rozliczeń.
