Jak zagwarantować pacjentom ciągłość leczenia biologicznego [opinia eksperta]

W dzisiejszym wpisie podsumowanie tekstu Ireny Waleckiej z czasopisma Świat Lekarza (2026/09/08). W prezentowanym fragmencie autorka proponuje rozwiązaniu problemu z ciągłością biologicznego leczenia łuszczycy, który wspomniany został w poprzednich wpisach na blogu. Zapraszamy do czytania i komentowania.

Dermatologia jest dobrym przykładem szerszego problemu – nowoczesne leczenie chorób przewlekłych wymaga myślenia długofalowego, także finansowego. Nie da się prowadzić terapii biologicznych, onkologicznych, leczenia chorób rzadkich czy wielu schorzeń reumatologicznych metodą zarządzania od jednego przesunięcia płatności do drugiego. System ochrony zdrowia może oszczędzać racjonalnie: poprawiając organizację, ograniczając marnotrawstwo, wzmacniając profilaktykę, premiując wartość zdrowotną i eliminując świadczenia o niskiej wartości. Nie może jednak „oszczędzać” przez dopuszczanie do destabilizacji leczenia osób, które spełniają kryteria terapii, są pod opieką specjalistyczną i odnoszą z niej udokumentowaną korzyść.

Najważniejsze pytanie nie brzmi zatem: czy stać nas na ciągłość nowoczesnego leczenia? W wielu przypadkach właściwe pytanie brzmi: czy stać nas na kliniczne, społeczne i ekonomiczne skutki jej utraty? Ciągłość leczenia jest bowiem miarą wiarygodności publicznego systemu ochrony zdrowia.

Jak zagwarantować pacjentom ciągłość leczenia biologicznego:

  • Po pierwsze, trzeba zagwarantować finansowanie leczenia pacjentów już zakwalifikowanych do programów lekowych; ośrodek nie powinien wstrzymywać kolejnych podań ani odraczać wizyt z powodu wyczerpania limitu. W przypadku przekroczenia wartości umowy NFZ powinien zapewnić rozliczenie świadczeń niezbędnych do zachowania ciągłości terapii.
  • Po drugie, konieczne jest jasne określenie zasad finansowania nadwykonań w programach lekowych. Ośrodki powinny z wyprzedzeniem wiedzieć, w jakim zakresie i na jakich zasadach otrzymają zapłatę za leczenie wykonane ponad wartość kontraktu.
  • Po trzecie, potrzebna jest procedura na wypadek bankructwa lub likwidacji szpitala, która umożliwiłaby płynne przejście pacjenta do innego ośrodka, z zachowaniem kontynuacji leczenia – bez rozpoczynania procedury kwalifikacji do programu od początku jak dzieje się to dziś.
  • Po czwarte, NFZ powinien monitorować nie tylko liczbę pacjentów w programach lekowych oraz wartość rozliczeń, ale także wskaźniki właściwie najważniejsze: opóźnienia podań, odwołane wizyty, wstrzymane kwalifikacje. Takie dane pozwoliłyby szybko wykryć, że problem z finansowaniem zaczyna skutkować przerwami w terapii.

Zostaw komentarz!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *